Raz jeszcze wróćmy do późnych lat 90, czyli pionierskich czasów M&A w Polsce, kiedy to o mangowych półkach w Empiku nikt nawet nie marzył, a fani pisali rozpaczliwe listy do wszystkich możliwych telewizji, żeby puszczali ich ulubione serie (mało kto mógł sobie pozwolić na ściąganie dobrej jakości filmów z internetu). Jedyną odpowiedzią na te apele była agresywna nagonka prasowa, prezentująca anime jako perwersyjne bajki pełne seksu i przemocy, które mają na celu deprawowanie małoletnich.
Mało kto wiedział o tym skąd brały się te bzdury. Otóż były to kalki, ze starszych o blisko 10 lat artykułów prasowych, które powstały na fali histerii w zachodniej Europie. Przyczyną tej histerii był jeden film:
Urotsukidoji.
Amano - właśnie robi grilla z jakiegoś demona.Z początku zdawało się, że
Chōjin Densetsu Urotsukidōji czyli "Legenda o Nadbogu i Wędrującym Młodzieńcu" będzie kolejną spektakularną kiszką z dorobnku Maedy Toshio. Ten kontrowersyjny twórca cieszył się złą sławą, z powodu tworzenia wyjątkowo niesmacznych pornograficznych obrazów (tzw. hentai). W stworzeniu epokowego dzieła dopomogła mu jednak cenzura. W Japonii są osobliwe restrykcje dotyczące prezentowania genitaliów i dla ich obejścia znakomity ten twórca wprowadził tak zwane tentacle. Tentacle, z angielskiego "macki", są to falliczne części ciała rozmaitych kreatur i demonów, które w filmach hentai zwykle oplatają ciała bohaterek, krępują je i wciskają się wbrew ich woli w rozmaite otwory ciała.
Nienasycone macki...Cytat(wspomnienia Maedy)
At that time, it was illegal to create a sensual scene in bed. I thought I should do something to avoid drawing such a normal sensual scene. So I just created a creature. [His tentacle] is not a [penis] as a pretext. I could say, as an excuse, this is not a [penis], this is just a part of the creature. You know, the creatures, they don't have a gender. A creature is a creature. So it is not obscene - not illegal.
Dzisiaj tentacle jest jednym z głównych nurtów hentai i widokiem dość powszechnym. Wtedy jednak był to pomysł absolutnie nowatorski i przełomowy. Sam Maeda bardzo się nim szczyci, a nawet zarzyczył sobie, aby po jego śmierci na nagrobku wyryto mu napis "Tentacle master".
Megumi - ciekawe co ją zaraz spotka.O czym więc traktuje tak znakomite dzieło? Otóż naiwni śmiertelni, wiedzcie że wasz świat nie jest jedynym. Równolegle istnieją dwa inne światy, toczące ze sobą odwieczną wojnę: świat demonów (Makai) i Ludzi-bestii (Jyujinkai). Jednakże to z pośród śmiertelnych (Ninjinkai) co 3000 lat rodzi się najpotężniejsza istota: Chojin - Bóg nad Bogami, który jednoczy wszystkie trzy światy i zaprowadza pokój. Tak przynajmniej mówi dość podejrzane proroctwo i nic dziwnego, że wiele demonów i bestii ma wątpliwości. Z tego powodu Makai i Jyujinkai przenikają do naszego świata - jedni by zniszczyć Nadboga, drudzy by poznać prawdę.
Główny (anty)bohater serii Amano Jyaku to tytułowy "młodzieniec", który od 300 lat przemierza świat w poszukiwaniu Chojina. Towarzyszy mu jego nimfomańska siostra Megumi oraz khem... asystent w postaci erm... no dobrze... mega zboczonego skrzata Kuroko. Ekipa jest dość bierna i zwykle zachowuje dystans do wydarzeń (jakie by one nie były), chociaż z drugiej strony żadne z rodzeństwa nie wzbrania się od zabijania Makai o ile nadarzy się okazja.
Co to by był za hentai, bez fajnych lasek...Film ma dwie wersje. W oryginalnej wersji japońskiej jest to ostry hentai w pięciu OAVkach (kazda od 2 do 4 odcinków) - godne polecenia dzieło, zwłaszcza pierwsze dwa rozdziały. W wersji na rynek zachodni jest to rodzaj mocno-erotycznego Dragon-balla, w postaci słabych 4 filmów (Legend of the Overfiend, Legend of the Demon Womb, Return of the Overfiend, Inferno Road), z których usunięto najbardziej szokujące sceny! Mimo to wywołały one prawdziwą zbiorową traumę i tutaj wracamy do sprawy postawionej we wstępie. Urotsukidoji było
pierwszym anime dostępnym dla szerszej publiczności na zachodzie i zostało odebrane przez krytyków jako reprezentatywne dla całości nurtu. Dzisiaj wiadomo już, że to nieporozumienie, ale wtedy europejska, a zwłaszcza amerykańska (purytańska!) widownia była w stanie szoku. W konsekwencji mimo że, obraz ten uzyskał status kultowego w niektórych kręgach, na dłuższy czas zatrzymał popularyzację mangi i anime poza Japonią.
Mamy tu też walki demonów. Żeby nie było.Na koniec ciekawostka i konkurs dla fanów metalu: wiadomo, że na płycie "Low" zespołu
Testament jest instrumentalny utwór "Urotsukidoji" z samplami z filmu. Niewielu jednak wie, że także zespół
White Zombie otwiera jeden z utworów samplem z tego znakomitego dzieła. Pytanie: który to utwór i z którego kluczowego momentu w filmie pochodzą dźwięki.
Ten wpis był edytowany przez x-mag: 21-01-2009, 12:40