Higurashi No Naku Koro Ni
aka When Cicadas Cry aka The Moment the Cicadas Cry
Serial TV (26 odcinków)
Gatunek: dramat, thriller, horror, komedia, psychologiczny
Rok wydania: 2006
Z czym i o czym:
Niejaki Keiichi Maebara przenosi się do wioseczki/tu też małej mieścinki - Hinamizawy. Jak to w małej miejscowości położonej wśród górek, lasów i rzeczek czas biegnie słodziutko, wśród ułożonych ludzi, masy nowych koleżanek, ciekawych nowego kolegi. Keiichi chodzi do szkoły (jedynej w mieścince), zostaje przyjęty do klubu (jako rodzynek, wśród czterech koleżanek). Wszyscy razem świetnie spędzają czas, na grach, zabawach i wspólnych wygłupach.
Oczywiście jak to bywa do czasu. Keiichi dowiaduje się, że kilka lat temu doszło w Hinamizawie do poćwiartowania pewnej osoby. Owa osoba była związana z planowaną budową tamy, a jak to bywa ludzi często trzeba przesiedlić, by coś wybodować. I taki był plan. Do czasu kiedy mieszkańcy zatasali rękawy i wyrazili swoje nie zadowolenie właśnie rozczłonkowaniem osoby związanej z budową. Winowajcy związani z mordem podobno zostali ujęci. Cóż podobno - nie znaczy na pewno, jak chodzą słuchy jedna osoba wywinęła się od odpowiedzialności. Keiichi próbuje dowiedzieć się nieco więcej na ten temat, ale jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności nikt nie chce z nim o tym rozmawiać. Ale dla chcącego nic trudnego zatem chłopczyna dowiaduje się tego i owego: Festiwal Watanagashi i o wiele więcej niż jedna ofiara ginąca w dziwnych okolicznościach.
Fabuła:
Po obejrzeniu całej serii - muszę przyznać, że zmyślnie wszystko połączono. Historia jest opowiadana niechronologicznie, ale z czasem wszystko nabiera sensu. Mamy cztery rozdziały "pytań", ale już tylko dwa "odpowiedzi". Plus niewątpliwy za kontrasty w poszczególnych odcinkach. Czasem odcinek jest bardzo mroczny i pełen niedomówień, a czasem sielanka która zmienia swój wymiar dopiero za chwil kilka.

Postaci:
Niewątpliwie kolejny plus serii. Mion Sonozaki, Shion, Rena Ryugu, Satoko Hojo, Rika Furude i Keiichi Maebara. Każda z tych postaci ukrywa coś w zakamarkach swojej duszy. A w każdym rozdziale inna osoba gra pierwsze skrzypce.

Muzyku:
Jest dobrze i przyjemnie dla ucha. Opening po pewnym czasie wpada do głowy, ending o wiele gorszy, ale nie beznadziejny. W samym serialu też dobrze dobrane dźwięki współgrają z tym co się dzieje na ekranie. Polecam oglądać wieczorem przy zgaszonym świetle ze słuchawkami na uszach.

Grafiku:
Jednym się podoba innym nie. Cóż mi odpowiada i plasuję tytuł powyżej przeciętnej, kreska jest przyjemna, ale dla niektórych może się okazać trochę przekolorowane. Mi odpowiada taka forma, kontrastuje się z historią, która zbyt kolorowa nie jest.

Maine opinia:
Klimat miejscami gęsty, że można kroić nożem, a oglądanie w nocy jak najbardziej rekomendowane. A mały miks gatunków wyszedł naprawdę znakomicie. I muszę przyznać, że to jedno z lepszym anime jakie miałem ostatnio okazję oglądać. Aż dziw bierze, że dopiero teraz odkryłem Higurashi. Drugi sezon już oczekuje na oglądanie ha ha. Za sezon pierwszy ocena 9/10 się należy.
Ten wpis był edytowany przez x-mag: 10-10-2009, 18:11