Shigurui to stosunkowo świeże anime, bo wyprodukowane w 2007 roku. W zasadzie trudno sprecyzować gatunek. To rozgrywki między samurajami, dramat i ostra, krwawa jatka.
Fabuła zaczyna się w roku 1633 od seppuku Tadanagi Tokugawy, młodszego brata szoguna. Była to kara za nieco dziwny styl bycia. Następnie akcja cofa się o 4 lata, do turnieju zorganizowanego właśnie przez Tadanagę. Był to turniej samurajów, jednak miecze którymi mieli walczyć miały być prawdziwe, a nie ćwiczebne. W tym momencie do walki turniejowej staje dwóch samurajów i jednocześnie głównych bohaterów całego anime. Są to jednoręki Fujiki Gennosuke i niewidomy Irako Seigen. Następuje kolejna retrospekcja, tym razem o siedem lat. Do dojo, w ktorym trenuje Fujiki {wtedy oburęczny}, które to zresztą było jedną z najlepszych szkół w okolicy, trafia bezimienny samuraj chcący wyzwać na pojedynek mistrza. owym bezimiennym jest Irako Seigen {wtedy jeszcze miał wzrok sokoli}.
Reszty fabuły nie zdradzam, zaznaczę jednak, że nie jest jakoś specjalnie dynamiczna i szybka, ale trzyma w napięciu właściwie całe
12 odcinków. Dominują tu przede wszystkim rozmowy. Nie są toczone w jakichś szczególnych miejscach, bo w takich wypadkach nie tło jest najważniejsze, a dialog właśnie.
Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, to moim zdaniem nie można dokonywać ścisłych podziałów na protagonistów i antagonistów. Bywa, że dana postać robi coś naprawdę dobrego, by po chwili zachlastać jakąś osobę.
Właśnie krwawa jatka jest tu ciekawym elementem. Mimo braku akcji jak w filmach ze Schwarzeneggerem to jeśli dochodzi do rozlewu krwi {do kilku w odcinku} to sam Q. Tarantino nie powstydziłby się takich akcji. Ma to również związek ze świetną kreską i stroną techniczną, które tu są bez zarzutu. W związku z tym, że to anime, pewne brutalne sceny można pokazywać o wiele ciekawiej niż normalne kino na to pozwala. Przez co przemoc w Shigurui jest dziełem sztuki zachwycającym oczy widza. Wyobraźnia twórców w tych właśnie kwestiach raczej nie była ograniczana normami moralnymi {podejrzewam, że te chlały z twórcami Ergo proxy np.}.
Dzięki temu, że Shigurui jest w sposób naprawdę intrygujący przedstawiona dramatyczna historia pewnych ludzi. Dzięki dopracowanej stronie technicznej i dużym zaangażowaniu aktorów efekt końcowy jest po prostu niesamowity i zwala z nóg. Nie jest to serial dla ludzi wrażliwych lub oczekujących zadym w groteskowym stylu. Tu nie ma humoru, a wszystko jest śmiertelnie poważnie {przeważnie b. śmiertelnie}.
Oczywiście ktoś {np. Ritual} może potraktować to anime jako przerost formy nad treścią i zjechać je jak tylko się da. Niemniej jednak uważam, że przynajmniej spróbować obejrzeć jest warto.
Dla niektórych rekomendacją może być fakt, że reżyserował to ten sam gość co "Texhnolyze".
A teraz garść skrinów.
Irako Seigen. Niewidomy samuraj. Nie musi jeść cytryn, żeby się tak krzywić.
Fujiki Gennosuke. Twarda sztuka. Nie ma się co sugerować tym chlaśnięciem na twarzy.I na koniec taki plakacik promujący czy coś:
rit i tak woli Hakkenden
Ten wpis był edytowany przez x-mag: 21-01-2009, 12:19