|
|
18-08-2008, 16:39
|

Wygnaniec
  
Grupa: Redakcja
Sex: Unsigned

|
Death Note Serial TV – 37 odcinków Gatunek: fantasy, kryminał, mystery, mówiona akcja Rok wydania: 2006 Strona tytułowa Śmierć. Prędzej czy też później spotyka każdego, rzecz naturalna oczywiście. A gdyby tak mieć nieco wpływu na zejścia (zejścia tak, tak) z tego świata? Taka oto możliwość otwiera się przed uczniem liceum Raito Yagami. W jaki sposób? Otóż chłopczyna wracając do domu zauważa leżący sobie bezpańsko czarny notes. Podnosząc go przekonuje się, że należy do jakiegoś jajcarza ponieważ jest okraszony tytułem ‘Death Note’. Hmm dowcip jakiś pewnie, a może... W każdym bądź razie ciekawość wygrywa Raito zabiera ze sobą notatnik i zaczyna się zastanawiać o co chodzi. W środku jest instrukcja jego użycia, a młody Yagami nie omieszka jej przetestować...  Żeby nie umknęło warto czasem coś zapisać. Strona pierwsza Największy atut serii to pomysłowość autorów na takie prowadzenie akcji, że nie wieje nudą przez żaden odcinek. Historia nie jest prosta jak autostrady w kraju Busha i trochę uwagi należy włożyć w oglądanie, bo co i raz akcja może wykonać sto osiemdziesiątkę. Fabularnie serial naprawdę bardzo dobry, miejscami jest wręcz znakomicie, ogląda się jeden odcinek za drugim. Seria podobno oddaje całą historię zawartą w mandze, a zatem ci którzy mieli w łapskach mangę raczej nic nowego nie odkryją.  Dobrowolna droga na szafot jeszcze nigdy nie była taka łatwa... Strona druga Największym smaczkiem jest konfrontacja Raito z detektywem od spraw nierozwiązywalnych – L. W tym właśnie miejscu seria jest zdecydowanie najlepsza. Skupiono się głównie na tych dwóch postaciach. Są niesamowicie wiarygodne, a każde zachowanie jest poprzedzone analizą czy aby takie, a nie inne rozwiązanie jest najlepsze. Właśnie przez to skupienie się autorów na tej dwójce cierpią pozostałe postacie. Jeszcze Shinigami (tak tak bogowie śmierci) wypadają dobrze (zwłaszcza Rykuu), ale do pozostałych się nie przyłożono. Policyjni śledczy są płascy jak deska klozetowa, a nie licząc ojca Raito to jego pozostała rodzina: jest i tyle wiemy. Cóż rozumiem skupienie się na głównych bohaterach kosztem pobocznych, ale w końcówce takie zagrywki nie wychodzą zbyt pozytywnie (postać Near dla przykładu).  Konfrontacje tej dwójki należy zapisać w książkach do historii. Strona trzecia Notes jest oprawiony w wysoko gatunkową skórę, wszystko wygląda znakomicie. DN prezentuje się świetnie, kreska jest sugestywna i zadowoli nawet najbardziej wybrednych. Jest też coś jeszcze, a mianowicie mimika. O ile w większości ‘rysowanek’ autorzy nie przykładają do tego aspektu wagi, to tutaj praca twarzy dwóch głównych graczy w serialu miażdży. Skoro jesteśmy przy destrukcji to należy wspomnieć, że muzyczna strona niszczy. Powiem tak: warto zainteresować się soundtrackiem, właśnie jestem w trakcie organizowania. Nie brakuje mocnych walących po zakamarkach mózgu utworów.  Nie ładnie ze strony autorów. Blondynka - idiotka. Strony kolejne Mamy możliwość prześledzenia rozwoju umysłu i poglądów człowieka zatraconego w swojej jedynej wizji świata. Klimat to kolejny wielki plus. Można zacząć się zastanawiać kto tu jest tym dobrym, a kto tym złym. Mało tego zacząłem sympatyzować z tą ciemną postacią Death Note i zastanawiam się czy to dobry objaw zdrowia psychicznego. No, ale cóż podobno z każdym jest coś nie do końca dobrze.  Szaleństwo? A gdzie tam, to te nowe Halls'y wykrzywiają ryj. Ostatnia strona. Tytuł zdobył dużą popularność, a w niektórych kręgach był wręcz powodem białej gorączki. Jest to porządne kino do pooglądania jeśli ktoś lubi akcję rozgrywaną przez dialogi i zaginanie sytuacji właśnie tekstem. Typowej akcji w stylu rozpierdółki nie uświadczymy i bardzo dobrze. Dynamika tytułu jest w zupełnie innym stylu, subtelność i wysublimowanie. Death Note nie jest wybitne, ale jeden z lepszych nowszych tytułów. Moim zdaniem warto. 9/10.
Ten wpis był edytowany przez x-mag: 10-10-2009, 17:18
--------------------

|
|
|
|
|
Ritual
|
18-09-2008, 12:49
|
Goście

|
Zapuszczam... wyszukiwarkę, żeby znaleźć DVD w jakimś sklepie w USA lub Japonii i zamówić drogą pocztową.
|
|
|
|
|
Rit
|
22-09-2008, 20:34
|
Goście

|
Cytat(x-mag @ 18-08-2008, 18:39)   Nie ładnie ze strony autorów. Blondynka - idiotka. Najwyższego stopnia niegodziwość. Fuck, FUCK, FUCK!!! Ta postać *źle zrobiła tak znakomity serial. Moim zdaniem twórcom ewidentnie zabrakło w pewnym momencie pomysłów i dolali tego *kupy przez co niektóre odcinki stały się wręcz groteskowo *siusiakowe. *putinówka! Ta *nieudana masakrycznie idiotyczna postać tak bardzo nie pasuje do psychologii tego serialu, że po prostu nie wiadomo co zrobić - gaz odkręcać, czy przez okno skakać. Ja rozumiem, że główny bohater ze swoją ostentacyjną oziębłością w stosunku do kobiet wygląda nader gejowato, co jest może zbyt kontrkulturowe. Ja rozumiem, że trzeba było dorzucić na szalę zupełnie innego rodzaju emocje i że bez seksu nie ma zabawy, ale no *putinówka! Można to było rozegrać o wiele lepiej. W anime i w kulturze Japońskiej jest wiele ciekawych archetypów kobiecości, po kiego *siusiaka sięgać po taką niedorobioną lalkę barbie? Do tego momentu intryga jeszcze dojechała z niezłym klekotem (5% L ? MEGALOL i szydera! 95% chyba.), ale szmata wszystko rozwaliła na kawałki. Serial spruł się jak stare gacie i mam nadzieję że *kaczka zapłaci mi za to jakąś straszliwą i okrutną śmiercią. Do tego czasu rozpoczynam procedurę omijania dłużyzn w nadziei, że nastąpi jeszcze pokuta i jakaś obietnica naprawy w drugiej serii. Oj jak ja tego nie lubię.
|
|
|
|
|
|
23-09-2008, 16:52
|

Wygnaniec
  
Grupa: Redakcja
Sex: Unsigned

|
O *siusiak Ritual nie polubił panny Amane  Mi się tam wydaje, że to miało być całkowite przeciwieństwo przeciwieństwa. Takie odbicie w krzywym zwierciadle. Nie jest aż tak znowu tragicznie, o wiele bardziej *źle zrobiła drugą serię inna postać. Na n. Cytat("Rit") 5% L ? MEGALOL i szydera! 95% chyba Przy braku odpowiednich dowodów same przypuszczenia i własne przeczucie nie zwiększa prawdopodobieństwa ;-)
Ten wpis był edytowany przez x-mag: 23-09-2008, 16:53
--------------------
|
|
|
|
|
Rit
|
23-09-2008, 18:23
|
Goście

|
Cytat(x-mag @ 23-09-2008, 18:52)  Takie odbicie w krzywym zwierciadle. Nie jest aż tak znowu tragicznie, o wiele bardziej *źle zrobiła drugą serię inna postać. Na n. O boże, to ja nie wiem czy oglądać. Ledwo się ucieszyłem, że po serii beznadziejnych odcinków, Y.L. wraca do formy... Cytat Przy braku odpowiednich dowodów same przypuszczenia i własne przeczucie nie zwiększa prawdopodobieństwa ;-) Sorry, w momencie kiedy zawęzili poszukiwania do 2 osób, nie należało ich dalej śledzić za pomocą praktyk niezgodnych z prawem (kamery), tylko zmontować prowokację, albo od razu aresztować. Moim zdaniem L zachował się niezgodnie z procedurami jakie stosuje się w dochodzeniu i dlatego przegrał. Koleś moim zdaniem sam by chciał zostać takim Kirą, bo tak jak oglądam to na niczym mu tak nie zależy jak na tym żeby dowiedzieć się jak Kira zabija i jest w stanie poświęcać w tym celu życie niewinnych ludzi. Nie chodzi tutaj bynajmniej o dowód, bo wiadomo przecież, że Kira zabija niebezpośrednio, tylko nadnaturalnie, a założenie, że zostawia przy tym jakieś ślady jest z bambusa. Stąd dla mnie jest oczywiste, że tak naprawdę aresztowanie jest niemożliwe, tylko skrytobójstwo i ciekaw jestem czy L ma taką autoryzację i od kogo.
|
|
|
|
|
Rit
|
24-09-2008, 02:04
|
Goście

|
FINAŁ:
Odmawiam dalszego oglądania serii od 26 odcinka. Moim zdaniem teraz już będą tylko niszczyć to co z wielkim trudem naciągnęli w końcówce, żeby znowu uczynić serial interesującym. Po raz kolejny potwierdziło się, że idealne anime ma 26 odcinków w 2 seriach, przy czym Death Note nie starczało soków pędnych nawet na tyle, żeby pierwszą serię utrzymać na dobrym poziomie. Start był fenomenalny, ale tym większy upadek. Przyjrzałem się też zakończeniu i wyznam, że było to wielkie rozczarowanie i dowód, że absolutnie nie ma sensu się męczyć dalej.
Ten wpis był edytowany przez Rit: 24-09-2008, 02:06
|
|
|
|
|
|
26-09-2008, 07:20
|

Wygnaniec
  
Grupa: Redakcja
Sex: Unsigned

|
Jest od *siusiaka Wacława gorszych zakończeń, są takie które powodują nagły przypływ treści żołądkowych w kierunku wylotowym. Druga część DN jest słabsza (nawet ekhm trochę bardziej niż słabsza), ale i tak nie jest beznadziejna. Fakt po mega początku można byłoby liczyć na nie gorszą kontynuację, ale. Jeśli DN byłoby słabsze na początku a genialne na końcu to pewnie nikt by specjalnie nie narzekał. Faktem jest, że autorzy nie dali rady trzymać jednakowego poziomu. Przez 37 odcinków trudno o takie wygibasy. Cytat("Rit") Sorry, w momencie kiedy zawęzili poszukiwania do 2 osób, nie należało ich dalej śledzić za pomocą praktyk niezgodnych z prawem (kamery), tylko zmontować prowokację, albo od razu aresztować. Prowokacja -ok. Ale aresztowanie na jakiej niby podstawie? L nie miał zamiaru przegrać, a takie aresztowania ni z trąbki ni z pietruszki mogły mu zwyczajnie zaszkodzić. Cytat("Rit") Moim zdaniem L zachował się niezgodnie z procedurami jakie stosuje się w dochodzeniu i dlatego przegrał. Typowe to dochodzenie nie było i typowych praktyk też nie można było zastosować. Nie sądzisz? W sposób typowy to się zachowywała reszta zespołu dochodzeniowego.
--------------------

|
|
|
|
|
Rit
|
26-09-2008, 14:43
|
Goście

|
Cytat(x-mag @ 26-09-2008, 09:20)  Prowokacja -ok. Ale aresztowanie na jakiej niby podstawie? L nie miał zamiaru przegrać, a takie aresztowania ni z trąbki ni z pietruszki mogły mu zwyczajnie zaszkodzić. A taką blondynę to mogli przetrzymywać bez wyroku sądowego? Dwa tygodnie bez uzasadnienia i przeszukanko mieszkanka powinny wystarczyć by wskazać sprawcę. A potem dożywocie, albo i asasynacja. L działał od początku poza prawem, w istocie rzeczy to on był proto-bogiem nowej ery, wszyscy mu podlegali, Y.L. musiał go zniszczyć nie tylko dlatego, że ten go mógł wykryć, ale także by przejąć jego pozycję fuhrera sił policyjnych i wywiadów całego świata. Cytat Typowe to dochodzenie nie było i typowych praktyk też nie można było zastosować. Nie sądzisz? W sposób typowy to się zachowywała reszta zespołu dochodzeniowego. To znaczy, że od początku skazany był na porażkę i mogę się z tym jak najbardziej zgodzić.
|
|
|
|
|
|
26-09-2008, 16:02
|

Wygnaniec
  
Grupa: Redakcja
Sex: Unsigned

|
Cytat("Rit") A taką blondynę to mogli przetrzymywać bez wyroku sądowego? No tak tyle, że o blondynkę nikt się upominać nie będzie. A fater Raito w policji pionkiem nie był, tak samo jak aresztowanie jego wspaniałego syna bez jakiś wyraźnych powodów w smak mu przecież nie było.
--------------------
|
|
|
|
|
Rit
|
26-09-2008, 19:13
|
Goście

|
Cytat(x-mag @ 26-09-2008, 18:02)  No tak tyle, że o blondynkę nikt się upominać nie będzie. A fater Raito w policji pionkiem nie był, tak samo jak aresztowanie jego wspaniałego syna bez jakiś wyraźnych powodów w smak mu przecież nie było. Mówimy o tej mega celebrytce modelce, co gra z największymi amantami w filmach z pierwszych stron gazet i ma w *siusiak stron w sieci? A fater Raito sam się zgłaszał do inwigilowania synka, więc prowokacje i aresztowanko miło mu by pachniało, jeśliby oczyścić miało jego rodzinkę z winy.
|
|
|
|
|
Rit
|
27-09-2008, 17:45
|
Goście

|
Cytat(x-mag @ 27-09-2008, 15:08)  Masz rację. Menadżerowie i agenci blondyny zjedli by sprawcę zniknięcia Misy żywcem, nie mówiąc już o fanatycznych fanach. To jest jedna z większych luk fabularnych w tym serialu. Konkretnie: L kontroluje policję i prasę, ale nie opinię publiczną. Naciski na policję dla uwolnienia Misy (aresztowanie było publiczne!) przetrzymywanej niezgodnie z prawem i bez uzasadnienia byłyby na pewno duże, tymczasem w filmie ani dudu o tym arcyskandalu. Cytat Stary Yagami był służbistą, ale żeby go przekonać do jakiejś kwestii potrzebował dowodów. Mocnych i silnych. Bezpodstawne oskarżenie i aresztowanie to trochę za dużo jak na prawego glinę. A jeśli inwigilacja i prowokacje nie przynosiły skutków w postaci dowodów, to tym bardziej ciężko było mu zrozumieć dalsze podejrzenia L w stosunku do Raito. Rzeczywiście, zgodzę się że prowokacja byłaby dużo lepszym rozwiązaniem. Uważam jednak, że umiejętnie przeprowadzona dałaby solidne dowody. Jeśli np. Light skazałby kogoś kogo tylko on mógł poznać (a to uważam dało się zaaranżować), to tak jakby mieli jego notes, który jest jedynym możliwym dowodem. Nawiasem mówiąc L jest strasznie irracjonalny jeśli chodzi o te podejrzenia. Opiera je na profilu psychologicznym, do którego Light mu pasuje i to wszystko co na niego ma. Tsk, tsk...
Ten wpis był edytowany przez Rit: 27-09-2008, 17:46
|
|
|
|
|
|
2-02-2009, 18:56
|
Sierota
Grupa: Użyszkodnicy
Sex: Male

|
Mnie chyba najbardziej rozjechało rozumowanie z jeszcze początku serii w stylu: "-Ja to L, teraz skoro już o tym wiesz, to oznacza to, że jeśli ja zginę to znaczy że ty jesteś Kira" "-Ojej, teraz nie mogę nic zrobić bo będzie na mnie". No gdzie tu sens czy logika?
|
|
|
|
1 Użyszkodników czyta ten temat [1 Gości i 0 anonimowych Użyszkodników]
0 Zarejestrowanych:
Skin created by No1 1000 / Sublime Development
|