Gunslinger Girl
Serial TV (13 odcinków)
Gatunek: dramat, akcja, dziewczyny ze spluwami
Rok wydania: 2003
Pierwszy magazynek....
Tym razem głównym placem boju dla opowiadanej historii stają się Włochy. Tajna organizacja rządowa prowadzi (tak, tak tajny!) program mający na celu stworzenie jednostki elitarnej której członkowie wykonają każde powierzone zadanie bez mrugnięcia okiem. Napisałem członkowie? Właśnie powinno być członkinie. Dlaczego? Otóż trzonem zespołu są młode dziewczynki, które odwalają całą brudną robotę. Brzmi marnie? O wiele lepiej taką fabułę łyknąć oglądając. Każda ze „zwerbowanych” niejako dostaje drugą szansę od losu na inne życie. Każda dziewczyna która trafia do jednostki swoje poprzednie życie w jakiś sposób utraciła i gdyby nie wspaniałomyślność rządu zapewne zakończyła by swoją egzystencję. Dar czy przekleństwo?
Jasne jest, że iluś tam letnie dzieci nie są w stanie utrzymać karabinu, a co dopiero z niego strzelać. Dlatego sztucznie zmodyfikowane ciało daje odpowiednią siłę, a pranie mózgu przyda się do wymazania niepotrzebnych rzeczy z głowy. Dodatkowo każda bohaterka otrzymuje opiekuna, który ma zająć się stroną wychowawczo-nadzorującą.

P90 we władaniu wprawnych rąk potrafi narobić bubu.
Dwa magazynki później....
Gunslinger Girl jest mieszanką akcji połączonej z dramatem i domieszkami wątków psychologicznych. Jednak wielbiciele totalnej rozpierduchy mogą czuć się lekko zawiedzeni.
Mimo iż modele broni narysowano z wielką dbałością o szczegóły (na arenie wystąpią między innymi: Steyr AUG, FN P90, VP90) wystrzały i latające łuski to wisienka na szczycie tortu. Główny nacisk jest zlokalizowany w rejonach emocjonalnych naszych bohaterek i ich opiekunów. Beztroskiej rzezi praktycznie nie ma, każdy wystrzelony pocisk niesie za sobą jakieś konsekwencje. Nie tylko dla strony ostrzeliwanej ma się rozumieć.

Ten chłopaczek zmieniłby nastawienie gdyby wiedział co jest w tym futerale taszczonym przez Rico.
Trzy strzały kalibru 7,62 mm...
Zaraz po bardzo dobrym odwzorowaniu rzeczywistych giwer należy pochwalić studio Madhouse za stworzenie mieszanki naprawdę dobrych postaci. Każda z pięciu głównych bohaterek jest inna i radzi sobie inaczej ze swoją niezbyt przyjemną pracą. Najstarsza Triela – która mimo swojej wyjątkowej zawziętości i dążenia do perfekcjonizmu pozostaje dzieckiem, które uwielbia swoje pluszaki. Henrietta, która chciałaby być traktowana przez swojego opiekuna z jeszcze większą dozą ciepła i zrozumienia, mimo iż ma i tak najłagodniejszego z przełożonych. Ponadto w zespole wystąpią: Claes – potrafiąca zmienić swoje oblicze jednym ruchem. Rico – która bardzo dobrze czuje się w wykonywanej pracy. Oraz Angelica, której niefortunnie zmodyfikowane ciało to najmniejszy z problemów.
Kolorytu dodają również mentorzy naszych bohaterek. Każdy ma swój sposób na zapanowanie nad podwładną.

Szkoda, że na podziwianie widoków nie ma czasu. Misję trzeba wykonać.

Henrietta to zdolne dziecko. Z Walthera WA2000 potrafi ustrzelić zajączka.
Pięćdziesiąt łusek z P90 rozrzuconych po podłodze...
Już pierwszy odcinek wprowadza widza w specyficzny klimat serialu zachęcając jednocześnie do obejrzenia kolejnych, mimo iż tematyka nie jest lekka i zwiewna. Mimo tego, że klimat nie jest mroczny miejscami można poczuć się trochę nieswojo. Z racji długości serii kolejne odcinki potrafią minąć w iście ekspresowym tempie. Dodatkowym smaczkiem jest włoska sceneria w której rozgrywa się akcja. Pościg wąskimi uliczkami Sycylii? Poszukiwanie celu do likwidacji w muzeum we Florencji? To właśnie tu.
Dialogi ogólnie są na przyzwoitym poziomie, choć zdarzają się takie co zwalają z nóg. Przykład: po pracy spotykają się dwaj opiekunowie naszych małych dziewczyn i w barze zaczynają debatować nad samopoczuciem swoich podopiecznych. Dochodzą do wniosku, że dziewczynki nie mają tak źle, a dokładniej są w lepszej sytuacji niż oni sami. Co prawda muszą zabijać na ich rozkaz, ale mają kogoś kto będzie sprawował nad nimi pieczę. Oni natomiast muszą liczyć tylko na siebie. Osobliwe.

Trzeba było słuchać porad mamy jak mówiła żeby nie otwierać nieznajomym.
Panorama podziurawionej ściany...
Strona graficzna to duży plus tej serii, mimo iż nie do wszystkich scen przyłożono się z równą dbałością o szczegół. Jednak jest czym cieszyć oko. Począwszy od kreski postaci, poprzez wykonanie broni, a na zabudowaniach Rzymu kończąc. Porządna robota, ale przydałoby się parę szlifów w niektórych epizodach.
Dźwiękowo natomiast jest fenomenalnie. Muzyka, odgłosy strzałów, upadające łuski i głosy postaci (w wersji japońskiej) dobrano znakomicie. A ending to klasa sama w sobie.

Ostatni zbiera łuski!
Jeśli nie odstrasza cię trochę naciągana fabuła i baczniejszą uwagę zwracasz na stronę psychologiczną postaci, warto sięgnąć po Gunslinger Girl. Naturalnie o ile jesteś w stanie przetrawić tajną organizację przerabiających 12 letnie dziewczynki na maszyny do zabijania.
Dobra kreska, świetna muzyka, postaci – to plusy. Lubujący się w broni palnej będą również zadowoleni. Słabsza strona to fabuła i zakończenie które nieco rozczarowuje. Ponadto dla niektórych minusem może być to, że niektóre wątki pozostają bez wyraźnej odpowiedzi i należy się domyślać ich rozwiązania.
Całość zaskoczyła mnie i to bardzo pozytywnie: 8/10.
Ten wpis był edytowany przez x-mag: 10-10-2009, 18:02