Oruchuban Ebichu
Serial TV (24 odcinki)
Gatunek: komedia, ecchi
Rok wydania: 1999
Zwierzę w domu.
Tak samo jak są różni ludzie, tak samo ci różni ludzie mają różne zwierzątka domowe. Jeden będzie się dusił myślą posiadania węża boa, drugi znajdzie ukojenie w posiadaniu włochatego pajączka, a inny z kolei powie, że tylko rybki z ząbkami są warte wrzucania mięsa do wody. Niektórzy jednak nie muszą uciekać się do tego typu ekstrawagancji. Bo czyż zwykły chomik nie wystarczy? Ekhm napisałem zwykły? 
120 % cukru.
O futerku, lodach i serze.
Ha! Właśnie gloryfikację chomików mamy w tymże anime. Główne skrzypce gra chomiczka (dla nieuważnie czytających: chomik płci żeńskiej) o wdzięcznym imieniu Ebichu, która dla kawałka camemberta jest w stanie zrobić wszystko. Poza zjadaniem sera, misją Ebichu jest zajmowanie się domem pod nieobecność swojej pani. Taki o typowy gospodarczy chomiczek, który z klatek pełnych innych gryzoni wyróżnia się tym, że potrafi doprowadzić do szewskiej pasji swoją panią wygłaszanymi tekstami. Aby było co i kogo komentować poza właścicielką, Ebichu obsmarowuje Kaishounashiego – luzackiego i nieokrzesanego faceta swojej żywicielki. Właśnie ta trójka stanowi trzon drzewa na którym wiszą dorodne żarty, proszące się o zerwanie. Dodatkowo postacie te są wspomagane przez bohaterów pobocznych na czele z Maa-kunem, gościem bardzo (powtarzam – BARDZO) lubiącym zwierzęta. No cóż... normalna seria to nie jest, zatem i bohaterowie muszą być nienormalni. Taka karma.
Życie pełne jest niemiłych rozczarowań.
W tym przypadku utrata głowy to najmniejszy wymiar kary.
Muszelka, orzeszki i cycatość.
Jak przystało na komedię o chomiku, żarty kręcą się w 95% wokół seksu i skojarzeń z seksem związanych. Pozostałe pięć procent to uzasadniona przemoc dokonywana na Ebichu przez właścicielkę. Oczywiście wszyscy obrońcy praw zwierząt mogą spać spokojnie. Bo pani tak naprawdę kocha Ebichu, a dokonując aktów przemocy daje tylko upust swojej miłości. Koniec końców chomiczkowi też nic złego się nie dzieje - jednym słowem wszyscy zadowoleni.
Natomiast dowcip powstaje na dwojaki sposób. Albo są to skojarzenia, gra słów, tu też zagadki które serwuje Ebichu. Na myśl przychodzi jeden z ostatnich odcinków kiedy to złodziej włamuje się do domu w którym akurat przebywają Ebichu wraz ze swoją panią. Z racji tego, że chomik ma obowiązek bronić domu, zagina złodzieja zagadką, dzięki czemu policja ma czas na interwencję. Epickie.
Drugim typem żartu są akcje bardziej frontalne, bez owijania w bawełnę i gierki słowne. Dla niektórych będą pewnie mniej śmieszne, zależy co kto lubi.
Aby zrozumieć niektóre teksty i mieć maksimum zabawy po swojej stronie warto zainteresować się wersją wzbogaconą na początku każdego odcinka o wyjaśnienia pewnych zwrotów. Inaczej niektóre formy żartu przejdą koło nosa niepostrzeżenie. 

Żółwik!
Krew rozsmarowana na ścianie.
Grafika wymaga przymknięcia oka na aspekty estetyczne. Kreska kojarzy się z najprostszymi filmami animowanymi, masa uproszczeń, niewiele detali. Ale przyznać trzeba, że taki obraz pasuje do ogólnej konwencji tytułu. Animacja postaci jest dość specyficzna, ale nie stwarza powodów do narzekań. Z rzeczy bardziej dopracowanych, należy zwrócić uwagę na dobrze ukazaną krew. Tak, tak krew w tym tytule wygląda lepiej aniżeli w wielu krwistych (pseudo) horrorach.
Opening celowo przesłodzony do granic możliwości, zarówno pod względem obrazu jak i dźwięku. Utwór końcowy aż tak różowy nie jest, ot bardziej strawną rzecz zafundowali autorzy na koniec, bo w samym tytule muzyki raczej nie uświadczymy. 

Strój na bal. Ciekawe tylko po co te dwa okrągłe wycięcia...
Super bohater. Super chomik.
O fabule praktycznie nie ma co wspominać, bo cała historia kręci się wokół rzeczy codziennych jak zakupy czy wyjazd na plażę, dodatkowo całość nie jest ze sobą powiązana. Wspomnieć należy o trzech odmiennych od reszty epizodach, gdyż rzecz to oryginalna i warta uwagi. Śmiem nawet twierdzić, że są to najlepsze odcinki z całej serii, dosłownie morze śmiechu. A więc o co chodzi? Mianowicie Ebichu występuje w nich jako super bohaterka od problemów... seksualnych. W dzień chomik prowadzi normalne życie aby wraz z nastaniem wieczora przemienić się w wybawcę utrapionych. Dzięki zbawienej wiedzy Ebichu-mana swoje problemy rozwiążą między innymi: facet zawsze kończący przedwcześnie czy kobieta nie będąca w stanie osiągnąć orgazmu. Boskie.

Wszystkie supermeny i batmany mogą się schować. Ebi Smolarek też nie ma nic do gadania. Jest tylko jeden Ebi. Ebichu-man!
Śmiech to zdrowie.
Oruchuban Ebichu to wyjątkowo pokręcona produkcja, jeśli lubisz „łechtaczkowy” humor pozycja to obowiązkowa. Miejscami nie wiadomo z jakiego momentu się śmiać, czy z tego co miał miejsce pięć sekund temu czy z tego co był dwie sekundy wcześniej. Nagromadzenie żartu jest naprawdę spore, a jeśli dodać do tego, że pojedynczy odcinek ma jakieś 8min to seria znika szybciej niż kule w M134.
Jako czystą, głupiutką komedię polecam wszystkim - kobietom, mężczyznom, starszym i ... starszym, bo w przeciwieństwie do innego tytułu o chomikach Hamtaro – rzecz to dla widzów pełnoletnich. Oglądając to anime, dzięki zbawiennemu wpływowi śmiechu będziemy zdrowsi na ciele, choć już niekoniecznie zdrowsi na umyśle.
Większych wad nie odnaleziono: 8+/10.
Powered by Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)