IPB
> The Hakkenden, Ulubione anime Rita  
Reply to this topicStart new topic
Ritual
wyślij 28-09-2007, 14:13
Wpis #1





Goście



Pfuuu ileż pajęczyn w tym dziale. Muszę się jednak wytłumaczyć, że myślałem, że fani magi i anime zgoła zniknęli z tego forum. Skoro zaś ilość ich przekracza 2 osoby to pozwolę sobie sypnąć paroma recenzjami.

Na pierwszy ogień pójdzie anime, którego zdobycie zabrało mi ostatnie 8 lat. W pradawnych czasach, kiedy jeszcze ukazywało się pismo Secret Serwice, M&A było totalną nowością w Polsce budząc silne kontrowersje, a nie znajdując żadnego szacunku i zrozumienia. Były to ciężkie czasy pionierstwa, kiedy to fani byli naznaczani stygmatami niedorozwojów, a media organizowały co jakiś czas ataki na ich środowisko by przypochlebić się prostackim tłumom. W tych mrocznych czasach byłem do M&A wielce niechętnie nastawiony, tym bardziej mnie zdziwiło, że jedno z anime wydało mi się zgoła wyjątkowe i interesujące.

Mało jednak. Z czasem moja fascynacja Japonią urosła na tyle, że zacząłem zapoznawać się z różnymi aspektami jej kultury, a także praktykować aikido, przy której to okazji poznałem wielu ciekawych ludzi, a pośród nich kilku fanów M&A. Mój stosunek do tej formy sztuki w owym czasie się zmieniał, chociaż uważałem ją jedynie za banalną i nieszkodliwą formę rozrywki (patrz druga fala popularności i Dragon Ball). Jednakże z pośród 4 tytułów, które mi polecili koledzy (a były to: Ghost in the Shell, AKIRA, Ninja Scroll i the Hakkenden) wszystkie mocno zmieniły na moje życie.

Pamiętam jak dziś, kiedy po treningu kolega przypomniał mi czytaną niegdyś recenzję i opowiedział historię, która stała się dla mnie motorem długoletnich poszukiwań...

Takizawa Bakin, zwany też Kyokutei
W okresie późnego Edo żył sobie pisarz Takizawa Okuni (znany też jako Takizawa Bakin, albo Kyokutei Bakin), który tworzył opowiadania na wzór klasycznej chińskiej literatury. Cieszył się niemałą popularnością i co tu się oszukiwać, uważany był za mistrza całkiem słusznie. Pewnego razu rozpoczął pisać pewną historię zwaną "Nanso Satome Hakkenden" i tak mu już zostało. Każdy kolejny zeszyt był absolutnym hitem, a Bakin był człowiekiem wytrwałym i zdeterminowanym by wyrazić się do końca. I tak zebrało się ich ponad 100. Pisał tą rzecz lat blisko 30, a gdy pod koniec życia stracił wzrok (typowa przypadłość pisarzy), to dzieła pomagała mu dokończyć synowa. Książkę w średnim tempie czytając, przerabia się w pół roku, a żeby ją ładnie ułożyć w domu, warto kupić ładną szafkę.


Wojna, chciałoby się rzec, nigdy się nie zmienia.

Widać więc, że jako dziecko ogarnięte obsesją książkową, wielbiące świat książek, nie mogłem przegapić tej historii, w której zwęszyłem coś o wiele większego i potężniejszego niż Władca Pierścieni. Istotnie z całym szacunkiem i miłością do Tolkiena Bakin mógłby nim zakąszać do sake. Stało się więc dla mnie oczywiste, że jest to książka mojego życia. Niestety Nanso Satome Hakkenden napisane jest w języku klasycznym (chociaż niedawno przełożono na wersję współczesną 10 tomów) i ze względu na tą trudność, a także na objętość nikt nie ma odwagi poświęcić środków i czasu (pewnie kolejne 30 lat życia) na to by je przetłumaczyć. I tak jeden z największych skarbów światowej literatury od wieków spoczywa w narodowym skarbcu serca (kokoro) Japonii.

Ilustracje do książek Bakina robili Katsushika Hokusai i Yanagawa Shigenobu. Jeśli się cokolwiek wie o klasycznym japońskim malarstwie, a także o początkach M&A to należy się tutaj stosownie ukorzyć.


Ten wiatraczek i ta pani, skupiają w sobie wszystkie wątki tego filmu.

The Hakkenden
Znalazła się jednak droga. Otóż jak zapewne się domyśleliście ze wstępu, książka doczekała się kilku wersji filmowych, nieudanych zresztą (jedną zrobił Kinji Fukasaku ten od obu części Battle Royale) oraz krótkiej serii anime (tzw. OAV), bardzo udanej, wyjątkowo udanej, znakomitej, w niewielkim stopniu odbiegającej od książkowego oryginału, chociaż z konieczności bardzo ograniczającej wątki. OAVka nazywa się The Hakkenden i była źródłem moich zabiegów i usiłowań, dzięki pomocy mojego długoletniego przyjaciela Grzech_a niedawno wreszcie zakończonych sukcesem.

Nanso Satome Hakkenden
Co znaczy ten tytuł? Nanso to poetycka nazwa dawnej prowincji Awa w Japonii (Nan - południe, Sou - od bousou południowo-wschodnia części regionu Kanto obejmująca prowincje Awa, Kazusa i Shimosa). Satome wskazuje na Klan Satomi, który przez pewien czas dzierżył tam władzę. Hakkenden to zbitka od Hachi-ken-den. Hachi znaczy osiem, ken to pies, a den to legenda (historia, opowieść, biografia). Zgodnie z duchem książki można też interpretować hakken jako skrót od hakkenshi - ośmiu psich wojowników.

Tak więc tytuł znaczy: Legenda ośmiu psich wojowników klanu Satomi z prowincji Awa. Fajne, nie? O co jednak chodzi z tymi psami? Czemu główni bohaterowie są tak poniewierani przez autora, że przyrównuje ich do kundli? Tego nie zdradzę, dzięki czemu zagadka będzie wami trząść do samego końca.


Jedna z najważniejszych scen.

W najbardziej ogólnych zarysach historia opisana w książce traktuje o powstaniu i upadku domu Satomi. Ród ten został przeklęty skutkiem swoich zbrodni. Jednakże poświęcenie niewinnej istoty, córki głowy klanu, sprawi, że jej osiem nienarodzonych dzieci, wraz z kolejnym obrotem karmicznego koła reinkarnuje się w postaci 8 wojowników, którzy będą mieli szanse nie tylko indywidualnego odkupienia, ale i złamania klątwy. Gdyby jednak zawiedli to klan upadnie, a prowincja Awa na zawsze pozostanie we władaniu demonów.

Każdy z wojowników dysponuje jedną perłą z modlitewnika duchowej matki. Każda perła nosi symbol konfucjańskiej cnoty, którą reprezentuje (chociaż bynajmniej nie uosabia) dany wojownik. Są to:

1. Kou - miłość synowska
2. Gi - obowiązek (prawość)
3. Chu - lojalność
4. Shin - wiara
5. Tei - miłość bliźniego (bratnia)
6. Chi - wiedza (mądrość)
7. Rei - właściwa forma (zachowanie, obyczajność)
8. Jin - współczucie

Anime jest jednak bardzo przewrotne i nieraz się okazuje, że cnota, którą reprezentuje dany wojownik jest tą, której najbardziej mu brakuje, lub którą mylnie interpretuje. W istocie bowiem Hakkenden jest historią o wyborach moralnych w obrębie kultur pod wpływem konfucjanizmu i intensywną dyskusją z kodeksem moralnym, który w czasach Bakina był podstawą nauczania w każdej szkole (lekcje polegały na głośnym recytowaniu ustępów z Konfucjusza).


Inuyama Dosetsu, widziałem strony gdzie dziewczyny dyskutują jaki by był w łóżku.

Jako przykład mogę podać ostatniego wojownika, który dysponuje perłą Jin. Współczucie jest uważane za najwyższą cnotę, czystą i doskonałą. Jin jest jedyne w swoim rodzaju i łączy wszystkie inne cnoty. Wojownik z perłą Jin jest z pewnością wyjątkowy i najpotężniejszy ze wszystkich hakkenshi - potężniejszy niż wszyscy oni razem wzięci. A jednak używa tej mocy w niewłaściwy sposób, dążąc za wszelką cenę do eliminacji wszystkich, których akurat uzna za wrogów Satomi, wliczając w to swoich braci i innych członków klanu. Jego działania przynoszą wszystkim ból, stąd widać, że jest on okrutny i egoistyczny i pozbawiony współczucia zaiste jak dziecko... jak dziecko... ahahaha...hahahahaha...muahahahahahahaha *-*

Anime
Są dwa powody, dla których to anime nigdy nie stało się popularne jak wiele innych tytułów. Po pierwsze trudno upchnąć tak obszerną fabułę w filmie. W istocie 13 odcinków to za mało i często trzeba zaglądać do źródeł (internet), żeby wiedzieć o co chodzi. Tak się składa, że w latach 90 te możliwości były bardzo ograniczone i dla wielu ludzi anime było niezrozumiałe.



Kobungo w 2 wersjach. Różnica jest jeszcze bardziej widoczna w ruchu.

Po drugie - kreska. Ja nie wiem czy to jest zabieg artystyczny, czy pośpiech, czy lenistwo, ale mamy tutaj do czynienia jakby z dwoma rodzajami kreski. Jedna jest banalna, uproszczona, niedokładna, a druga szczegółowa, wysmakowana, typowa dla anime tego rodzaju. Obie się przeplatają, tak że sceny rysowane w jeden sposób płynnie przechodzą w te rysowane w drugi sposób. Obecnie takie zabiegi stosuje się dla uzyskania większej dynamiki obrazu i dla efektu komicznego. Tutaj momentami drapie się człowiek po głowie... Zwłaszcza w przypadku jednego odcinka, który niemal w całości jest w banalnej kresce, skutkiem czego wszystko jest tak rozlazłe i nienaturalne, że nie wiadomo kto jest kim i o co tak właściwie chodzi. Jest to uważam najsłabszy odcinek serii i oglądałem go z pewnym niesmakiem, w przeciwieństwie do innych znakomitych odcinków.



Te klatki dzielą sekundy.

Poza tym jeśli chodzi o muzykę, fabułę oczywiście, nastrój i klimat to anime miażdży absolutnie i trudno będzie je komukolwiek przebić.

Ten wpis był edytowany przez x-mag: 21-01-2009, 12:52
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Josif
wyślij 6-10-2007, 08:22
Wpis #2


Odyseusz
*****

Grupa: Użyszkodnicy
Sex: Male


Rit! Ty jeszcze animowanki oglądasz?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
kiev
wyślij 6-10-2007, 10:06
Wpis #3


Łokietek
***

Grupa: DKM
Sex: Male


Na co dzień wolę raczej Anime. Manga raczej dla zabicia czasu podczas jazdy autobusem, pod poduszkę etc.

Cytat(Rit)
często trzeba zaglądać do źródeł (internet), żeby wiedzieć o co chodzi

Leniwy jestem.

A mógłbyś powiedzieć w jaki sposób można to dostać w Polsce? Jeśli za darmo, to się skuszę.

Cytat(Josif)
Ty jeszcze animowanki oglądasz?

http://www.comics.aha.ru/rus/stalin/16.html

Wprawdzie mało wspólnego z mangą, ale za to bardzo Josifowa bajeczka. :->


--------------------
Myślenie szkodzi tobie i osobom w twoim otoczeniu.
Myślenie silnie uzależnia - nie zaczynaj myśleć.
Twój lekarz, lub farmaceuta pomoże ci rzucić myślenie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Josif
wyślij 6-10-2007, 10:34
Wpis #4


Odyseusz
*****

Grupa: Użyszkodnicy
Sex: Male


Cytat
Wprawdzie mało wspólnego z mangą, ale za to bardzo Josifowa bajeczka.


To już rozumiem, a nie te Wasze infantylne pokemonidła.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Ritual
wyślij 6-10-2007, 11:27
Wpis #5





Goście



Cytat(kiev @ 6-10-2007, 12:06) *
A mógłbyś powiedzieć w jaki sposób można to dostać w Polsce? Jeśli za darmo, to się skuszę.

Oczywiście należy legalnie zdobyć zamawiając przez internet z zagranicy. Zaś kiedy już posiądziesz legalną kopię za drogie pieniądze, co nieuchronnie nastąpi, to w razie awarii nagrywarki możesz sobie utworzyć kopie zapasowe z plików ściągniętych z torrenta.

DOWNLOAD

Czasami, raz na parę lat, można zakupić w sklepach z M&A za jeszcze droższe pieniądze. Oczywiście zachęcam.

Ten wpis był edytowany przez Ritual: 6-10-2007, 11:28
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Josif
wyślij 6-10-2007, 12:30
Wpis #6


Odyseusz
*****

Grupa: Użyszkodnicy
Sex: Male


Ritual to chyba ma za dużo hajsu.

Stalin dokopał Hitlerowi i SSmanowi. Kiev. Masz jeszcze gdzieś takie produkcje?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Ritual
wyślij 6-10-2007, 16:27
Wpis #7





Goście



Ja myślę, że w tym anime Josif to by Ci się totalnie spodobała postać Hikita Motofujiego i jego konflikt z Satomi. Przemowa jaką rzuca do żołnierzy na początku 11 odcinka miażdży umysły.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Josif
wyślij 6-10-2007, 18:03
Wpis #8


Odyseusz
*****

Grupa: Użyszkodnicy
Sex: Male


A jest gdzieś na You Tube ten fragment?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Ritual
wyślij 6-10-2007, 18:29
Wpis #9





Goście



Przykro mi, tylko opening znalazłem:



Ten wpis był edytowany przez Ritual: 6-10-2007, 18:30
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Josif
wyślij 6-10-2007, 21:24
Wpis #10


Odyseusz
*****

Grupa: Użyszkodnicy
Sex: Male


Pamiętam jak w filmie "Wróg u bram" Chruszczow przemawiał do żołnierzy i jednemu dowódcy zmiażdżyło umysł (TT38).

Ten wpis był edytowany przez Josif: 6-10-2007, 21:28
Go to the top of the page
 
+Quote Post
x-mag
wyślij 8-10-2007, 11:39
Wpis #11


Wygnaniec
***

Grupa: Redakcja
Sex: Unsigned


Cytat("Ritual")
Są dwa powody, dla których to anime nigdy nie stało się popularne jak wiele innych tytułów. Po pierwsze trudno upchnąć tak obszerną fabułę w filmie. W istocie 13 odcinków to za mało i często trzeba zaglądać do źródeł (internet), żeby wiedzieć o co chodzi.

Bez zaglądania nie da się uchwycić najważniejszych wątków? Ostatnio nic mi się nie chce D:
Ale spróbuje cóż to za cudo.

Aaa w openingu - całkiem niezłe to melo...

Ten wpis był edytowany przez x-mag: 8-10-2007, 11:44


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Ritual
wyślij 8-10-2007, 13:21
Wpis #12





Goście



Jak już zrozumiesz o co biega i Ci się spodoba, to sam zaczniesz szukać szczegółów, z własnej i nieprzymuszonej woli.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Prymas
wyślij 8-10-2007, 19:32
Wpis #13


Sierota


Grupa: Użyszkodnicy
Sex: Male


Hm... oglądam dużo anime, ale ta seria jakoś mi umknęła (pewnie dlatego, że unikam tych z wątkami historycznymi, bo nigdy nie mam na tyle sił, żeby o tym wszystkim na boku poczytać, co z kolei prowadzi do tego, że dana pozycja jest dla mnie niezbyt niezrozumiała). Tak czy siak, w niedalekiej przyszłości może się skuszę i zassę. A tak przy okazji, Ritual, widział Ty może "Berserka"?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Ritual
wyślij 9-10-2007, 11:23
Wpis #14





Goście



Czytałem mangę pierwsze tomy i nie mogłem tego małego siurka znieść, tego elfiaka *solonego. Dla mnie to jest odpowiednik Jar-Jar Binksa w świecie M&A. Na anime już nie miałem miejsca na dysku, ani ochoty.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
x-mag
wyślij 23-10-2007, 10:35
Wpis #15


Wygnaniec
***

Grupa: Redakcja
Sex: Unsigned


Ja to jestem *wywalony, od dobrego półtora tygodnia doczekać się nie mogę aż tytuł w końcu przypłynie szerszym potokiem bitów ehhhh


--------------------
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 Użyszkodników czyta ten temat [1 Gości i 0 anonimowych Użyszkodników]
0 Zarejestrowanych:

 

Wersja Lo-Fi Obecna data i czas: 9-09-2010, 14:37
Skin created by No1 1000 / Sublime Development